Polska edukacja kuleje. W piątek dowiedziałem się, że przymiotnik młody stopniujemy jako “młody, starszy, najstarszy”… Na szczęście zanim kolega powiedział kolejne głupstwo, pani go poprawiła. Kwiatków takich jak ten jest więcej. Blog został założony po to, by takie kwiatki spisywać. Może komuś poprawię humor? Chwilowo jednak czas na trochę refleksji. Niech żyje edukacja w Polsce!
J. polski – przedmiot, z którego w pierwszej klasie było najmniej zagrożeń. Pani była miła i uratowała 9 (chyba) osób. Orłem nie jestem, ale wypracowania to moja pięta achillesowa. Ale nie popełniam błędów ort., potrafię odmieniać przez czasy, liczby, przypadki, stopnie itp… Jako jeden z nielicznych w klasie. Kolega dostał jedynkę z dyktanda. Tłumaczenie: Zawsze tak pisałem. Brzmi śmiesznie? Niestety, taka jest prawda.
Z językiem angielskim nie jest lepiej. Koledzy nie potrafią skorzystać z informacji danej przez nauczycielkę, a w grupie zaawansowanej pytanie o podmiot/dopełnienie to abstrakcja. Tak samo jak czas past simple. A to wszystko w trakcie trzeciego roku nauki w tej szkole.
Nauki ścisłe także nikomu dobrze nie idą. Matematyka – 3 rok z rzędu wałkujemy pierwiastki. Rozumiem, że nie wszyscy mnożą trójcyfrowe liczby w pamięci. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma talent… Ale żeby nie zapamiętać, że pierwiastekz 81 to 9. . . To woła o pomstę do nieba.
Fizyka – mało kto rozumiał kinematykę. Robienie zadań ze zbioru polegało na sprawdzeniu odpowiedzi a następnie podstawieniu liczb tak, by wyszedł dobry wynik. Nikt nie przejmował się wzorami, wszyscy załatwiali pytania na sprawdzian. Odpowiedzi także. Sami nie byli w stanie rozwiązać żadnego zadania. Musiałem to robić ja. Dziewczyny ratują honor klasy… tylko dlatego, że non-stop się uczą. Osobiście nie widzę w tym większego sensu, ale widać, że skutkuje.
Chemia – Po półrocznym wałkowaniu soli nieorganicznych był sprawdzian. Była jedna (tak, JEDNA) szóstka [Moja...] i jedna/dwie czwórki. Pół roku gadania o tym samym(!), robienia zadań, tłumaczenia, a żeby dostać ocenę 2 trzeba było ode mnie spisać. Zdążyłem rozwiązać obie grupy + zadania dodatkowe. Zdążyłem podpowiadać wszystkim na około. . . tylko po to, by mieć satysfakcję, że dostałem 10 dwójek i szóstkę…
Historia, WoS – Przedmioty typowo pamięciowe. Oczywiście dziewczyny były nie do pokonania. Jak mówiłem, non-stop się uczą, więc są lepiej przygotowane ode mnie. Teraz są na wycieczce szkolnej, a i tak na pierwszej lekcji okażą się lepiej przygotowane niż wszyscy razem wzięci.
Biologia – Przerabiamy genetykę. Nie muszę mówić, że mało kto to rozumie, prawda?
Geografia – Trzeba się uczyć. Przerabianie geografii Polski jest tak trudne, że większość sobie nie radzi.
Czy to oznacza, że jestem dziwny? Nie… Ponadprzeciętny? Możliwe, ale tylko dlatego, że poprzeczka jest ustawiona nisko. Bardzo nisko. Większa część młodzieży cały swój mózg wykorzystuje tylko do obmyślania, jak zaliczyć kolejną pijaną dziewczynę na dyskotece. Smutne, ale prawdziwe. A później będą siedzieć na dworcu, żebrać i ćpać. Nawet im tego życze. Jak nie są zdolni, to niech się przyłożą. Zawsze można coś osiągnąć w życiu. Wystarczy zaufać marzeniom. Brzmi zabawnie? Tego nauczył mnie pan Jerzy Grębosz, autor wspaniałej Symfonii C++ (znam na pamięć) oraz dwóch części Pasji C++. Były tak napisane, że człowiek mógł czytać je godzinami, nigdy bowiem się nie nudziły.
Pewne jest, że nasze szkolnictwo kuleje. Za dziesięć lat ciężko będzie dostać pracę na budowie. Wszystkie posady będą zajęte przez tych, którzy teraz tylko piją, palą i chodzą na dyskoteki. Słuchać komputerowego dudnienia, którego nie nazwę muzyką. Za to posady w stylu lekarz, menedżer albo prawnik, może niedługo i informatyk, będą przeznaczone dla tych jednostek, które nie podporządkowały się modzie. Modzie, w której liczy się tylko biceps, słuchanie techno oraz wyrywanie panienek na dyskotekach…
Tym pesymistycznym akcentem zakończę dzisiejszą notkę. Do zobaczenia… kiedyś tam.
październik 10, 2008 o 11:55 am
Drogi Przyjacielu,
Tak wiec przed pisaniem powinienes zastanowic sie nad watkiem. Na poczatku piszesz ze polska edukacja kuleje, zas w dalszej czesci wine przypisujesz polskiej mlodziezy. Osobiscie uwazam, ze edukacja nie ma tutaj nic do rzeczy, cala wina lezy w mlodziezy, bo to oni sie nie ucza, oni uwazaja szkole ze niewazna i oni uwazaja sie za najlepszych i wlasnie to jest smutne, bo oklamuja nawet samych siebie, zamiast powaznie spojrzec sobie w oczy i powiedziec “Dość!”.
Tak… moda w tych czasach nie jest tą, ktora bym sobie wyobrazal. Jezeli dzieciak ubierajacy sie w jakies brudne szmaty z kapturem, okradajacy podstawowke z pieniedzy i komorek, a takze uzywajacy wulgarnych slow na kazdym kroku jest “Fajny”, to wybaczcie mi moi drodzy za to ze nie jestem “Fajny”.
A jesli chodzi o ciebie “Natharion” to powiem, że Skromność jest cnotą, jesli wiesz co mam na mysli.
Pozdrawiam niefajnych,
Vultar
edit by Natharion:
Napisałbyś chociaż nick bez blędów. . .
październik 10, 2008 o 6:08 pm
Oczywiście drogi Vultarze, wiem co masz na myśli. Chciałem w ten sposób tylko pokazać, jaką inteligentną młodzież mamy. Co trudnego, do cholery, jest w nauczeniu się jednego, dwóch wzorów i podstawianiu danych, JAK BYK wskazanych w zadaniu (porusza się z prędkością X, spada, rusza z miejsca itp.). Rozumiałbym, gdyby musieli kombinować, szukać, ale to przecież za trudne. W szkole w Ameryce rodzice wymusili na dyrekcji, by uczyła, że Pi = 3. 3,14 było za trudne do zapamiętania. Dlaczego my też musimy iść tą drogą, gdzie każdemu się pozwala na wszystko?
Edukacja ma tutaj sporo do rzeczy, ponieważ NIKT nie uczy takiego młodego co mu wolno, czego nie itp. To, że rodzice zawalają sprawę, nie znaczy, że szkoła ma wychować bandziora, nie sądzisz?
Co do okradania podstawówek, to się nie zgadzam. Fala “bycia fajnym” zaczyna się w gimnazjum, gdzie każdy stara się pokazać “jaki to on jest spoko”. Wcześniej nikt nikomu nie stara się zaimponować, a w gimnazjum, gdzie co czwarty pali i większość pije (ach, te 16 lat…), to jest komu. Jak cię starsi lubią, to cię nie biją. Proste? Dla nich tak.
październik 10, 2008 o 6:43 pm
No, bracie, sweetaśny blogasek, kto by pomyślał. Anyway. Jakież głębokie przemyślenia płyną przez Twą klawiaturę, szkoda, że przy wypracowaniach tak nie śmigasz :]
I nic się nie martw. Problemy z Past Simple to pryszcz. Żeby przez 2,5 semestru nie zapamiętać, że między belkami stropu Fert 60 jest 60 cm odstępu, a w Fert 45 – zgadnij – 45 cm? To dopiero trzeba być geniuszem ;)
No, to powodzenia siostrzyczka Ci życzy. Nie daj się zepsuć i nie przenoś bloga na Onet.
With love,
Luś
październik 10, 2008 o 7:13 pm
*dodaje do RSSów*
Tylko pamiętaj, samozachwyt też zdrowy nie jest. Zawsze jest ktoś lepszy od Ciebie, gdy o tym zapomnisz – przestajesz się starać. Gdy przestajesz się starać – zaczynasz się cofać.
Względem innych znaczy się.
Tak swoją drogą, to z tego co widziałem tą Symfonie C++ u Was, to to ma tak ze 600 stron. Serio znasz ją na pamięć?
Tak właściwie to pewnie kiedyś się uśmiechnę żeby pożyczyć parę tych cegiełek na jakiś czas, pewnie w okolicach sesji zimowej.
P.S. Luna – nie szpanuj Fertem :P narcyzeczko.
październik 10, 2008 o 7:23 pm
1300 stron.
PS. Nie szpanuję Fertem :P
*Narc, narc*