Młody, starszy, najstarszy…

październik 7, 2008 - autor: natharion

Polska edukacja kuleje. W piątek dowiedziałem się, że przymiotnik młody stopniujemy jako “młody, starszy, najstarszy”… Na szczęście zanim kolega powiedział kolejne głupstwo, pani go poprawiła. Kwiatków takich jak ten jest więcej. Blog został założony po to, by takie kwiatki spisywać. Może komuś poprawię humor? Chwilowo jednak czas na trochę refleksji. Niech żyje edukacja w Polsce!

J. polski – przedmiot, z którego w pierwszej klasie było najmniej zagrożeń. Pani była miła i uratowała 9 (chyba) osób. Orłem nie jestem, ale wypracowania to moja pięta achillesowa. Ale nie popełniam błędów ort., potrafię odmieniać przez czasy, liczby, przypadki, stopnie itp… Jako jeden z nielicznych w klasie. Kolega dostał jedynkę z dyktanda. Tłumaczenie: Zawsze tak pisałem. Brzmi śmiesznie? Niestety, taka jest prawda.

Z językiem angielskim nie jest lepiej. Koledzy nie potrafią skorzystać z informacji danej przez nauczycielkę, a w grupie zaawansowanej pytanie o podmiot/dopełnienie to abstrakcja. Tak samo jak czas past simple. A to wszystko w trakcie trzeciego roku nauki w tej szkole.

Nauki ścisłe także nikomu dobrze nie idą. Matematyka – 3 rok z rzędu wałkujemy pierwiastki. Rozumiem, że nie wszyscy mnożą trójcyfrowe liczby w pamięci. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie każdy ma talent… Ale żeby nie zapamiętać, że pierwiastekz 81 to 9. . . To woła o pomstę do nieba.

Fizyka – mało kto rozumiał kinematykę. Robienie zadań ze zbioru polegało na sprawdzeniu odpowiedzi a następnie podstawieniu liczb tak, by wyszedł dobry wynik. Nikt nie przejmował się wzorami, wszyscy załatwiali pytania na sprawdzian. Odpowiedzi także. Sami nie byli w stanie rozwiązać żadnego zadania. Musiałem to robić ja. Dziewczyny ratują honor klasy… tylko dlatego, że non-stop się uczą. Osobiście nie widzę w tym większego sensu, ale widać, że skutkuje.

Chemia – Po półrocznym wałkowaniu soli nieorganicznych był sprawdzian. Była jedna (tak, JEDNA) szóstka [Moja...] i jedna/dwie czwórki. Pół roku gadania o tym samym(!), robienia zadań, tłumaczenia, a żeby dostać ocenę 2 trzeba było ode mnie spisać. Zdążyłem rozwiązać obie grupy + zadania dodatkowe. Zdążyłem podpowiadać wszystkim na około. . . tylko po to, by mieć satysfakcję, że dostałem 10 dwójek i szóstkę…

Historia, WoS – Przedmioty typowo pamięciowe. Oczywiście dziewczyny były nie do pokonania. Jak mówiłem, non-stop się uczą, więc są lepiej przygotowane ode mnie. Teraz są na wycieczce szkolnej, a i tak na pierwszej lekcji okażą się lepiej przygotowane niż wszyscy razem wzięci.

Biologia – Przerabiamy genetykę. Nie muszę mówić, że mało kto to rozumie, prawda?

Geografia – Trzeba się uczyć. Przerabianie geografii Polski jest tak trudne, że większość sobie nie radzi.

Czy to oznacza, że jestem dziwny? Nie… Ponadprzeciętny? Możliwe, ale tylko dlatego, że poprzeczka jest ustawiona nisko. Bardzo nisko. Większa część młodzieży cały swój mózg wykorzystuje tylko do obmyślania, jak zaliczyć kolejną pijaną dziewczynę na dyskotece. Smutne, ale prawdziwe. A później będą siedzieć na dworcu, żebrać i ćpać. Nawet im tego życze. Jak nie są zdolni, to niech się przyłożą. Zawsze można coś osiągnąć w życiu. Wystarczy zaufać marzeniom. Brzmi zabawnie? Tego nauczył mnie pan Jerzy Grębosz, autor wspaniałej Symfonii C++ (znam na pamięć) oraz dwóch części Pasji C++. Były tak napisane, że człowiek mógł czytać je godzinami, nigdy bowiem się nie nudziły.

Pewne jest, że nasze szkolnictwo kuleje. Za dziesięć lat ciężko będzie dostać pracę na budowie. Wszystkie posady będą zajęte przez tych, którzy teraz tylko piją, palą i chodzą na dyskoteki. Słuchać komputerowego dudnienia, którego nie nazwę muzyką. Za to posady w stylu lekarz, menedżer albo prawnik, może niedługo i informatyk, będą przeznaczone dla tych jednostek, które nie podporządkowały się modzie. Modzie, w której liczy się tylko biceps, słuchanie techno oraz wyrywanie panienek na dyskotekach…

Tym pesymistycznym akcentem zakończę dzisiejszą notkę. Do zobaczenia… kiedyś tam.